Po dwóch latach od wydania “Smoke + Mirrors” amerykański zespół Imagine Dragons powrócił z albumem “Evolve”. Krążek wydany 23 czerwca 2017 roku to prawdziwa mieszanka brzmień i różnych stylów. Muzycy z Las Vegas kolejny raz dowodzą, że znaleźli własne brzmienie, nie boją się eksperymentów i lubią ryzykować. Czy tym razem ryzyko się opłaciło, mówi nam 11 utworów, umieszczonych na płycie.

Muzyczna uczta rozpoczyna się od utworu “I Don’t Know Why”, który jest bardzo rytmicznym, lekko popowym utworem. Śmiało, można kawałek ten porównywać z najlepszą twórczością Justina Timberlake. Nie umniejsza to czwórce muzyków — śmiałe brzmienia i chwytliwe teksty to wizytówka materiału zapisanego na “Evolve”. Świadczy o tym także kolejny utwór “Whatever It Takes”, który wydany został jako trzeci singiel promujący całą płytę.

“Believer” – piosenka będąca pierwszym singlem albumu to utwór, w którym młodzi muzycy bawią się swoją twórczością na całego. Lekko elektroniczne rytmy połączone z gitarowymi brzmieniami oraz rapowanym tekstem to mieszanka idealna. Chwytliwy prosty refren trafi tutaj chyba do każdego. Kolejny utwór “Walking the Wire” to nieco spokojniejszy utwór, który bardziej przypomina ballady z poprzednich płyt. Piąta piosenka “Rise Up” łączy w sobie spokój z postrockowymi gitarowymi melodiami. Jest to także utwór, który świetnie zabrzmi podczas koncertów.

„I’ll Make It Up to You jest natomiast utworem, który zaskakuje wraz z kolejnymi sekundami swojego brzmienia. Początkowo spokojne tony przeradzają się w utwór rodem z lat 80. z mocno wyczuwalnym syntezatorem i mocną perkusją. Prawdziwym zaskoczeniem jest natomiast utwór “Yesterday”, który w słuchaczu może wywołać podobieństwo do utworu “Bohemian Rhapsody” zespołu Queen. Ten groteskowy utwór, idealnie nadający się do prześmiewczego skeczu czy żartobliwego teledysku jest prawdziwą wisienką na całej płycie. Muzycy z Las Vegas pokazują w nim swoje zupełnie inne oblicze, którego na wcześniejszych płytach nie mieliśmy okazji dostrzec.

Ósmym utworem na albumie jest piosenka zatytułowana “Mouth of the River . Chwytliwy kawałek, który szybko wpada w ucho, jest mieszanką różnych odmian rockowych brzmień. Wprawiony słuchacz odszuka tutaj z pewnością elementy charakterystyczne do tej pory dla zespołu, jak i zupełnie świeże podejście do klasyków. “Thunder” – czyli drugi singiel pochodzący z “Evolve” również może zaskoczyć niejednego fana dotychczasowych brzmień zespołu. Thunder jest bowiem odpowiedzią na elektroniczne i dubstepowe zajawki artystów. Muzycy nie boją się nowego — świetnie wychodzi im to nie tylko pod względem muzycznym, ale również w przypadku teledysku do tegoż utworu.

Dwa ostatnie kawałki “Start Over” oraz “Dancing In The Dark” są nieco spokojniejszymi utworami. Pierwszy z nich inspirowany delikatnymi bitowymi i klawiszowymi brzmieniami tworzy fantastyczne podłoże do melodyjnego refrenu. Drugi — eteryczny i nieco rozwlekły wycisza i kojąco wpływa na zakończenie całego albumu.

Podsumowując, tytuł płyty nie został wybrany tutaj przypadkowo. W porównaniu do wcześniejszej twórczości muzycy zaprezentowali tutaj zupełnie inne podejście do tworzonej muzyki. Elektroniczne i popowe brzmienia umiejętnie zmieszane z klasyką rocka fantastycznie pasują do wyrazistego głosu wokalisty. W przypadku tej płyty nie zawodzą również teksty. Dla fanów Night Vision” czy wcześniej wspomnianego “Smoke + Mirror” – „Evolve” może być dużym zaskoczeniem, świadomi słuchacze z pewnością docenią jednak ewolucję i drogę, jaką artyści pokonali, aby znaleźć się z tym albumem na szczycie wielu światowych list muzycznych.