“One More Light” to siódmy studyjny album grupy Linkin Park, który wydany został 19 maja 2017 roku, na dwa miesiące przed śmiercią wokalisty Chestera Benningtona. Czy elektroniczne dźwięki i nawiązanie do muzyki popowej w wydaniu LP to dobry pomysł? Tego możemy dowiedzieć się z 10 utworów, które znalazły się na krążku.

Nie da się ukryć, że band postanowił zmienić styl — pierwszy singiel “Heavy” wykonany w duecie z Kiiarą nie spodobał się wielu fanom. Zespół został skrytykowany za komercjalizację swojej twórczości, a piosenka uznana za zbyt popową i radiową. Otwierający płytę utwór “Nobody Can Save Me” również jest melodyjnym, ale nie mającym wiele wspólnego z nu metalowym brzmieniem kawałkiem. Eteryczny i delikatny głos Chestera w połączeniu z nieco spokojniejszymi melodiami brzmi idealnie, ale nie można powiedzieć, że jest to materiał idealny na całą płytę.

Nieco lepiej wypada utwór “Good Goodbye”, który zawiera w sobie sporo elektroniki oraz inspiracji zaczerpniętych z rapu. Najlepiej przypominającym stare Linkin Park utworem jest natomiast gitarowe “Talking To Myself”. Ta piosenka najlepiej odzwierciedla misję, którą zespół niósł przez wiele lat. Mocniejsze elementy połączone z melodyjnym wokalem sprawdziły się w tym przypadku w 100%.

W kolejnej dawce melodii, czyli “Battle Symphony” zespół znów serwuje nam muzykę bardziej radiową, wolniejszą i zdecydowanie delikatniejszą. “Invisible” jest natomiast utworem wykonywanym przez Shinodę. Jego charakterystyczny głos świetnie radzi sobie w tym utworze, melodia jednak znów jest dość płytka i szybko się nudzi. Podobnie “Sorry for Now” oraz “Halfway Right” – to kolejne ballady, zbyt emocjonalne i spokojne, aby znaleźć się na jednej płycie i to obok siebie. “On More Light” to eteryczna melodia, która ze względu na tekst stała się hymnem ku czci wokalisty.

Ostatni utwór “Sharp Edges” jest nieco bardziej pozytywnym, częściowo akustycznym utworem, który przypomina dźwięki umieszczane w ścieżkach filmowych. Nie mniej jednak utworu słucha się bardzo przyjemnie i jest on ciekawym dodatkiem uzupełniającym nieco monotonną całość. Zdecydowanie najmocniejszym punktem całej ścieżki są teksty — wiele ukrytych przekazów oraz nawiązań do tego, co działo się w życiu członków zespołu, nadaje płycie realizmu i autentyczności.

Podsumowując, dla fanów starego Linkin Park ścieżki zawarte na One More Light mogą być dużym zaskoczeniem. Jedni tę płytę pokochają, inni znienawidzą. W zaistniałych okolicznościach warto odejść jednak nieco od schematów i zobaczyć co oprócz nu metalu grało w duszy Chestera i choć wiele osób doszukuje się w tekstach zapowiedzi wydarzeń, które nastąpiły po wydaniu płyty, najważniejszym jest jednak je uszanować i zachować w sercu wspomnienie takiej twórczości, jaka trafiała do nas najbardziej.