Lion Shepherd – zespół założony w 2014 roku przez Kamila Haidara oraz Mateusza Owczarka. Na swoim koncie mają już 2 albumy oraz 3 jeszcze nie wydany. Lubią eksperymentować ze swoją muzyką i stawiają na rozwój. W ich twórczości nie brakuje też oprócz rocka, brzmień etnicznych. Rozmawiamy o tzw. popularności, ich koncertach poza Polską oraz planach na najbliższe miesiące.

Sylwia Cegieła: Lion Shephard, czyli kto?

Lion Shepherd: Czyli Kamil Haidar i Mateusz Owczarek za sterami oraz cała zgraja fantastycznych muzyków wokół grających w zespole live, zespole studyjnym, projektach specjalnych oraz ekipa techniczna. która ten projekt dopełnia.

S.C.: Jesteście młodym zespołem, ale już macie na koncie 2 albumy. Jak wy to robicie?

Lion Shepherd: Pozazdrościliśmy Led Zeppelin, że umieli wydać dwa albumy, które stały się legendarne w jedne rok. Ciągle nam brakuje do wyniku, ale ciśniemy ostro. Myślę, że za chwilę się uda (śmiech). Istniejemy niespełna 3 lata, a nagraliśmy tak naprawdę już 3 płyty, ale jedna jeszcze się nie ukazała. Pracujemy też nad kolejną

S.C. : Który z tym dwóch albumów jest wam bliższy?

Lion Shepherd: To trochę jak pytanie: „które dziecko bardziej kochasz?”.  Każda sesja nagraniowa to osobna epoka i w jej czasie robimy album na zasadzie: „jakby to miała być ostatnia rzecz, którą zrobimy w życiu”. Dlatego też każdy album to osobne wspomnienia, osobne historie, osobna energia. Nie wartościujemy ich i nie zastanawiamy się, który jest lepszy. Co nie oznacza, że nie szukamy rozwoju i nie staramy się, by sesje były coraz lepsze. Niech słuchacze ocenią.

S.C.: Gracie muzykę dość nietypową jak na obecną modę. Dlaczego nie idziecie na skróty i nie stawiacie na popularność?

Lion Shepherd: W ZAIKS jesteśmy sklasyfikowani jako „muzyka popularna” (śmiech), więc nie wiem skąd ta sugestia, że nie stawiamy na popularność.

A tak serio: zespoły, które odniosły kiedykolwiek długotrwały sukces grały swoje, nie oglądając się na modę, tylko ją tworząc. My więc pracujemy nad swoim brzmieniem i swoim unikatowym wizerunkiem, bo tylko to może zagwarantować zespołowi długotrwałe utrzymanie się na rynku. Jak podążasz za modą to już jesteś o krok w tył na starcie. Moda minie i minie twój czas. Dlatego wiele zespołów, które starają się kopiować czyiś styl, bo akurat jest na to moda, bardzo szybko giną w odmętach Internetu. Reasumując: stawiamy na popularność, ale wieczną (śmiech).

S.C.: Z tą popularnością, to chodziło mi bardziej o to, że nie jesteście obecni w TV i w radiach komercyjnych. Koncertujecie nie tylko w Polsce, ale też w Europie. Które z dotychczasowych miejsc was urzekło? Gdzie spotkaliście najlepszych fanów?

Lion Shepherd: Niemcy (!), Polska, Hiszpania, Francja i UK. W zasadzie wszędzie jest fajnie i mamy bardzo dobre przyjęcie, ale te kraje zapadły mi w pamięć najbardziej. Holenderska publiczność też jest wymagająca, ale bardzo docenia, kiedy ktoś coś sobą reprezentuje.

S.C.: W swojej muzyce wykorzystujecie instrumenty arabskie i perskie. Skąd ten pomysł?

Lion Shepherd: Tak jak wspomniałem – szukamy swojego brzmienia, próbujemy różnych rzeczy, a ten kierunek świata po prostu nas jara. Skale, metra, instrumentarium, metafizyka. Pochłonęło nas to i pozwoliło znaleźć swój unikatowy pierwiastek w świecie rocka czy rocka progresywnego.

S.C.: Co chcecie przekazać przez waszą muzykę? Opowiedzcie trochę o swojej twórczości tym, którzy jeszcze was nie poznali.

Lion Shepherd: Przede wszystkim, nowe spojrzenie na sound. Chcemy, by słuchacze – od pierwszych taktów do ostatnich – odbyli z nami ciekawą podróż we własnej wyobraźni. Na koncertach stawiamy na dobrą atmosferę i zabawę. Dla nas to czas mentalnego żniwa i pewna nagroda za ciężką pracę w studio, więc jesteśmy bardzo na spotkania towarzyskie z ludźmi otwarci (śmiech).

S.C. À propos tych spotkań, gdzie będzie można was usłyszeć w najbliższym czasie?

Lion Shepherd: Już 20 sierpnia zagramy na Prog in Park Festival w Parku Sowińskiego w Warszawie. Jesienią zaś ruszamy w regularną trasę. Śledźcie nasz FB i stronę!

S.C.: Z pewnością wasi fani będą oczekiwać na kolejne koncerty. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła