Maciej Maleńczuk. Tego Pana nie trzeba przedstawiać nikomu; podobnie jak, postaci Wojciecha Młynarskiego. Połączenie tych dwóch osobistości, zaowocowało płytą Maleńczuk gra Młynarskiego. Piosenkarz wybrał kilka kultowych jego zdaniem tekstów i postanowił je przedstawić po swojemu. Wszystko oczywiście, za zgodą i pozwoleniem samego autora.

O ile twórczość Maćka Maleńczuka jest znana dla większości Polaków, o tyle nie można tego powiedzieć o Młynarskim. Być może ta płyta miała też na celu trochę to zmienić. Zazwyczaj bardzo mocny głos i świadomość śpiewanych utworów daje wrażenie bezczelności artysty. W przypadku tej płyty jest zgoła inaczej. Ponadczasowość teksów Młynarskiego nie potrzebuje dodatkowych wariacji podbijających ich interpretacje.

Bez względu na to, jaki pomysł na przedstawienie jej miałby Maleńczuk; sens i przekaz zostałby dokładnie taki sam. Aluzje polityczne pojawiają się na każdym kroku, to one w głównej mierze mają stanowić podporę tego albumu. Najwyraźniej są moim zdaniem pokazane w Mam zaśpiewać o cyrku oraz Ballada o szewcu dratewce.

Krążek powstał na kilka dni przed śmiercią Młynarskiego, ale on zawsze zaznaczał, że jego twórczość ma mieć charakter misyjny. I tak bym radziła tą płytę traktować. Nie jest to materiał do posłuchania podczas jazdy. Wymaga to skupienia, zrozumienia odniesienia do teraźniejszości, oraz pewnego rodzaju refleksji. Nie chcę tutaj omawiać każdej piosenki z osobna, bo każdy najlepiej zinterpretuje to sam. Każdy na swój sposób, ale mam wrażenie, że każdy w jednym kierunku. Jedni to potraktują dobitniej, inni mniej, jednak każdy w odpowiednim dla siebie odniesieniu.

Teraz może przewertujemy ją od strony instrumentalnej. Najlepiej opisują ją słowa: subtelna, z wyczuciem, intrygująca, konkretna, zachodnia. Poza podstawowym jazzem można wyczuć trochę country, ale nie tak typowo. To wrażenie daje dźwięk banjo w niektórych numerach. Całość jest niesamowicie przyjemna dla ucha, spójna ze sposobem śpiewania Maleńczuka, oraz charakterem całej płyty.

Czy jest to krążek godny polecenia? Uważam, że jak najbardziej. Brakuje w Polsce tego typu twórczości. Brakuje artystów, którzy tak potrafią połączyć swoją twórczość, nie odbiegając od gatunku, czy własnego stylu; a jednocześnie w umiejętny i metaforyczny sposób poruszają problemy obecnego świata.