Słyszeliście powiedzenie o tym, że ,,muzyka łączy pokolenia”?
Jestem przekonana, że tak! Jeśli mieliście okazję zobaczyć występ grupy Deep Purple, zobaczyliście, jak to wygląda w praktyce. W katowickim Spodku zgromadzili się ludzie w bardzo zróżnicowanym wieku. Od dzieci (którym rodzice chcieli pokazać skrawek swojej młodości), przez młodzież (preferującą mocniejsze granie), po osoby dorosłe i starsze (śledzące karierę najgłośniejszego zespołu na świecie od początków).

Kontrola na wejściu była bardziej restrykcyjna niż zwykle. Organizator zadbał o bezpieczeństwo i dobrą zabawę wszystkich uczestników wydarzenia.

Dużym zainteresowaniem cieszyło się stoisko na którym można było nabyć: koszulki, płyty, plakaty i wiele rozmaitych gadżetów związanych z zespołem.

Muzyczna uczta zaczęła się punktualnie o 20, kiedy na scenę wszedł support – kanadyjska grupa Monster Truck. Zagrali mocno i… dosadnie! Do fantastycznego występu dołożyli również mnóstwo podskoków i obrotów, co wniosło dużo pozytywnej energii. Płyta bardzo szybko zapełniła się rozgrzanym tłumem. Katowicka publiczność przyjęła bardzo ciepło Kanadyjczyków. Pozostało już tylko oczekiwać na gwiazdę wieczoru.

Podczas chwili przerwy na scenie pojawił się dywan w kolorze głębokiej purpury.

Nie mogło być inaczej! Napięcie rosło z minuty na minutę. Kiedy na ekranie pojawił się sporych rozmiarów mural przedstawiający członków grupy, Spodek wypełniły krzyki i oklaski.

Zaczęli utworem ,,Time For Bedlam” z ostatniej płyty. I już w pierwszych minutach przypomnieli, że pomimo wieku są w świetnej formie. Ian Gillan czarował głosem, ale zostawiał też przestrzeń dla swoich kolegów z zespołu, którzy nie pozostawali w tyle.
Don Airey poza utworami grupy zaprezentował również fragmenty twórczości Fryderyka Chopina, a później zaskoczył wszystkich polskim akcentem.
Przyznam, że nigdy się nie spodziewałam, że na koncercie brytyjskiej grupy rockowej usłyszę pieśń ludową ,,Szła dzieweczka do laseczka”! To było niesamowite.
Po prezentacji utworów z płyty ,,InFinity” przyszedł czas na klasykę.
Tym razem nie był to ani Chopin, ani pieśni ludowe, tylko ogromna dawka dobrego starego rocka.
Nie obyło się bez ,,Space Truckin” i legendarnego kawałka, który podobno potrafi zagrać każdy szanujący się gitarzysta ,,Smoke on the water”. Purple zagrali również kultowy utwór ,,Lazy” i ,,Perfect Strangers”.
Polska publiczność nie mogła dopuścić do tego, żeby Deep Purple zeszli ze sceny bez porządnego bisu. Muzycy zdecydowali się na ,,Hush’‚ i ,,Black Night”. Pozytywnej energii było tak dużo, że trudno było usiedzieć w miejscu. I chociaż zespół zapowiedział, że trasa „The Long Goodbye” jest ostatnią w ich karierze, mam ukrytą nadzieję, że jeszcze kiedyś usłyszę ich na żywo.