Bardzo lubię, gdy w moje ręce przez przypadek trafi krążek, który wywróci moje życie do góry nogami. Tak było w przypadku nowej płyty projektu Nocny SuperSam. Zespół ten oscyluje wokół tematyki miejskiego życia, Warszawy oraz relacji międzyludzkich.

Sami muzycy tak opisują swoją twórczość:
„Pracujemy, bawimy się, uprawiamy seks. Robimy zakupy w sklepie 24h. Gapimy się w nocne wydanie tv info lub siedzimy przed laptopem do białego świtu. Warszawa…Wszystko, żeby być na bieżąco.Czasem po prostu kładziemy się spać, żeby nadrobić trochę snu i.. nie możemy zasnąć…
Nocny SuperSam to zapis takich nocy.
Projekt ten, to połączenie tekstów reżyserki Teatru MŁYN Natalii Fijewskiej-Zdanowskiej, kompozycji muzycznych Wawrzyńca Dąbrowskiego (Letters From Silence, Frozen Lakes i Henry David’s GUN) oraz śpiewu Agaty Fijewskiej, przy wsparciu muzyków Macieja Rozwadowskiego (instrumenty perkusyjne) i Rafała Trzcińskiego (bas).
Pamiętam, że słuchałem debiutanckiego albumu i bardzo mi się spodobał ale dopiero drugi krążek wtargnął do mojego serca i zrobił tam niemałe spustoszenie. Bardzo lubię, gdy zespół wie o czym śpiewa, gdy ich piosenki zmuszają odbiorcę do myślenia.
Grupa prowadzi ze słuchaczem dialog i zaprasza do dzielenia się swoimi doświadczeniami.
Czasem są oszczędni w środki muzyczne, np. w otwierającym płytę numerze Nie. Gdzie wokalistom towarzysza jedynie delikatnie dźwięki gitar i fortepianu.

Innym razem, tak jak w przypadku tytułowego utworu otrzymujemy słodko – gorzkaą jazzową kompozycje, w której wszystkie instrumenty spotykają się w szaleńczym uniesieniu.
Zespól ukazuje przykrą wizję małżeństwa w utworze Ballada o małżeństwie, które popadło w rutynę. W związku tym nie ma już miejsca dla miłości. Natomiast wszystko jest schematyczne i mechaniczne – opieka nad dziećmi oraz codzienne obowiązki.
Smutek towarzyszy nam również w piosence Nienarodzony. Wokalistka śpiewa w bardzo przejmujący sposób, dotykając każdego serca. Słowa utworu są bardzo dobitne:

Nie mam ci co dać, może klaps, może dychę i sam se radź… Lepiej zostań w niebie, tam jest miejsce dla ciebie. Tam jest bóg i krzesełko, tam cholera jest miękko, a nie beton jak u mnie w mieszkaniu.

Jedną z ciekawszych piosenek jest Modlitwa do (Św)ieckiego Boga. Wokaliści zwracają się w niej do Boga, prosząc przede wszystkim o dobra materialne. Utwór ten brzmi jakby wyjęty ze Światowych Dni Młodzieży, jednak ma na celu ukazanie, jak osobistą sprawą jest wiara.

U muzyków nic nie jest oczywiste. Czasem jest delikatnie, niemal akustycznie, a czasem dostajemy potężną dawkę emocji w niemal jazzowych suitach. Wokalistka posiada bardzo oryginalna barwę głosu, idealnie pasującą do problematyki którą opisują w swych piosenkach.
Muzyka nie jest odkrywcza, gdyż wszystko to już gdzieś słyszeliśmy i nie da się uniknąć porównań do innych polskich artystów takich jak Julia Marcell, Mikromusic, Domowe Melodie czy Maria Peszek ale w każdym numerze czuć ducha Nocnego SuperSamu.
Dźwiękoszczelna to zapis życia potencjalnego „Iksińskiego”. Z pewnością problemy ukazane na albumie dotyczą większości z nas. Zespól nie wygłasza moralizatorskich mów, nie piętnuje zachowań, po prostu zwraca uwagę na demony, które czyhają na każdego. Całość okraszona jest piękną muzyką, gdyż artyści wiedza jak używać swoich instrumentów. Szkoda tylko, ze są tak mało popularni i niewielu z nas może zastanowić się nad swoim życiem słuchając tej płyty. Jednak wydaje mi się, ze zespól cieszy się z każdego małego, wątłego serca, które bije w rytm ich kompozycji.