Kilka tygodni temu, a dokładnie 19 lipca, ukazał się siódmy album Sum 41. Zwiastunem były prezentowane z miesiąca na miesiąc utwory: Out for Blood, A Death in the Family, Never There oraz 45 (A Matter of Time). W oświadczeniu prasowym zespół określił album jako najmocniejszy i najbardziej agresywny do tej pory.

Każdy kolejny album Sum 41 jest dla mnie lepszy od poprzedniego, dlatego z utęsknieniem czekałam na muzyczne nowości od kanadyjskiej grupy. Z ogromną ekscytacją zabierałam się do odsłuchu i… ani trochę się nie rozczarowałam. Chciałabym omówić wszystkie 10 utworów, bo na uwagę zasługuje naprawdę każdy z nich, i mógłby powstać całkiem konkretny artykuł o tegorocznym powrocie Sumów, jednak postaram się wybrać kawałki, które mnie ujęły najbardziej.

Pierwsza zapowiedź krążka, czyli Out for Blood, wysoko postawiła poprzeczkę. Po ciekawym początku, zasłoniętym jakby błoną, za którą kreują się dźwięki, prędkość rozwija perkusja (bębnom – Frank Zummo – i gitarze wiodącej – Dave Baksh – w tym albumie należy się ukłonić!), aż w końcu zaskakuje efektowne uderzenie. Ten utwór to połączenie rund bokserskich z napiętymi przerwami na odpoczynek – i nie jest to w żadnym stopniu przekombinowane! W podobnym charakterze – budująca napięcie, malująca nastrój – jest piosenka Turning Away, która rozpoczyna płytę.

Słuchaj w TIDALWięcej o artyście: Sum 41

Nie mogło zabraknąć utworu na zaczerpnięcie tchu (który jednocześnie dech zapiera). Tym kawałkiem jest Never There. Łagodnie przeplatająca się z klawiszami gitara, spokój perkusji, delikatne chórki chłopaków z zespołu i oczywiście niesamowity, niepowtarzalny wokal frontmana Derycka Whibley’a sprawiają, że czas zwalnia. W moim odczuciu Never There przywodzi na myśl Sum 41 sprzed kilku lat, np. utwór Pieces (Chuck, 2004) czy Crash (Screaming Bloody Murder, 2011).

I na koniec mój ulubieniec z tej płyty – Heads Will Roll. Wyrazisty rytm konkretnie i konsekwentnie trzymany przez gitary i perkusję. No i oczywiście wokal! Piosenka prosta (ale nie banalna!), malująca w mojej głowie barwy granatu, brązu i szarości, jest rozkoszą dla moich uszu, mojej duszy, mojego umysłu i serca. I jakże bardzo przemawiają do mnie słowa… Ah! Majstersztyk!

Deryck Whibley poinformował, że teksty niektórych piosenek w albumie Order in Decline odnoszą się do społecznych i politycznych zawirowań pomiędzy USA a Kanadą. Frontman wyjawił również, że ostatnią rzeczą, jaką chciał zrobić, to napisać płytę, która będzie formą protestu społeczno-politycznego, jednak obecny album takim nie jest. „Bardzo trudno jest nie mieć uczuć wobec tego wszystkiego, co dzieje się teraz na świecie” – powiedział.

Jak dla mnie – stęsknionego za twórczością ukochanej grupy fana – album Order in Decline jest godnym powrotem z mocnym przytupem. Cóż, pozostaje mi mieć nadzieję, że Deryck i pozostali członkowie zespołu mają świadomość, jak duży wpływ ma ich muzyka na setki tysięcy dusz, stąpających po tym świecie.

Nie słyszeliście jeszcze ostatniego krążka Sum 41? Koniecznie oddajcie się 36-cio minutowej rozkoszy!