18 kwietnia miała miejsce premiera autorskiego albumu Igora Herbuta, pt.: Chrust. Przyznam, że byłem bardzo zaciekawiony tym projektem, z racji tego że ostatni album zespołu LemON był zwrotem o 180 stopni. Nie wiedziałem, czego się spodziewać po solowym projekcie artysty.

Pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy po przesłuchaniu całej płyty to liryczność, dużo tekstu w piosenkach, czasem aż wylewa się z ram muzycznych.
Druga myśl jest taka, że Igor dojrzał. Być może dojrzał od kiedy stał się ojcem (utwór Jasny), teksty są zupełnie inne, głębsze – poważniejsze, ale i uniwersalne – poetyckie.

Trzeba sobie powiedzieć jasno, Igor nie sili się na przeboje, nie uświadczymy utworów z tej płyty w komercyjnych rozgłośniach radiowych. Bazą utworów jest fortepian. Kompozycje są ambitne, artysta nie idzie na łatwiznę. Z drugiej strony nie jest też to płyta na miłość od pierwszego przesłuchania, przynajmniej w moim przypadku.
Utwór Ro wywarł na mnie największe wrażenie w pierwszej kolejności.

Warto wspomnieć również o warstwie muzycznej. Nie wiem na ile to prawda, ale czuć rękę Igora. Chodzi mi o piano, które jest początkiem niemal każdego utworu i jest obecne przez cały czas jego trwania. Wszystko co wokół –  jest ogrywane wokół pianina, klawiszowych pomysłów. Mam też wrażenie, że projekt zyskałby dużo więcej w warunkach koncertowych. Słychać w rozwinięciach utworów, gdzie muzycy ogrywają temat i dynamika rośnie, że ta muzyką mogłaby wzbić się na wyżyny. Z chęcią usłyszałbym to „na żywo”, natomiast jak wszyscy wiemy na to będzie trzeba jeszcze poczekać…

Podsumowując, dostaliśmy kawał dobrego autorskiego, a zarazem intymnego materiału od Igora Herbuta. Z pewnością do niego wrócę, to jest płyta do odkrywania i z chęcią będę to robił. Ciężko jest ocenić tę muzykę parę dni po wydaniu krążka, ale wiem na pewno, że jest to płyta, której warto dać szansę, a może i szansę sobie, żeby nie odrzucać tych piosenek przy pierwszym poznaniu, bowiem jest to muzyka wymagająca oraz nie dla wszystkich. Cieszy fakt, że mamy artystów w Polsce, którzy nie oglądają się za siebie, tylko idą swoją własną wytyczoną ścieżką.