O zostaniu gwiazdą k-popu marzy nie jedna osoba. Wśród nich są nie tylko Azjaci. Obcokrajowcy, którzy zostają członkiem k-popowego zespołu, zwykle są dobrze odpierani przez publiczność… Dopóki wyglądają jak Koreańczycy.

Zespół Kaachi powstał w 2020 roku, a w jego skład wchodzą Nicole, Coco, Dani i Chunseo. I tylko Coco jest pochodzenia koreańskiego. Zaraz po ich debiucie z piosenką Your turn, wylała się na nie lawina hejtu. I właśnie o tym chciałabym dziś napisać.

Nie twierdzę, że Your turn to dobra piosenka, choć po kilkunastu odsłuchaniach wpada w ucho. Utwór jest zrobiony na kolanie, niby ma emanować energią, a jedyne co tu słychać to nuda. Jest to spowodowane często powtarzającymi się, takimi samymi wersetami. Nagminne są sekundy bez wokalu, choć nie jest to miejsce, gdzie mają one być. Całość mogłoby uratować dograne chórki, jakieś improwizacje piosenkarek, ale ich nie ma. Dlatego całość wypada marnie i pusto. Oczywiście za słabą piosenkę, również oberwało się Kaachi od fanów k-popu. Jednak nie to było najgorsze.

Prawdziwą płachtą na byka okazało się powiedzenie „K-popowy zespół Kaachi”. Bo przecież to nie może być zespół k-popowy! One nigdy nie przeszły tego co prawdziwe zespoły, nie promuje ich żadna wytwórnia, nie były trainee. Wszystko przyszło mi za łatwo. Dziś ja przyjmę mało popularną stronę barykady i powiem, ” i co z tego?”.

K-pop to również branża muzyczna, która musi się dostosować do zmieniających się realiów. Obecnie gatunek ten popularny jest na całym globie. Respektowanie tylko jednego, „słusznego” wymiaru k-popu jest ograniczające. Wiele lat temu, Super Junior zakładali pierwszy subunit składający się wyłącznie z chińskich idoli, byli postrzegani jako zespół z progresywny nastawieniem. Nie rozumiem dlaczego teraz miałoby być inaczej.

Dziwne jest również dla mnie wymóg przejścia wieloletniego treningu, aby zostać idolem. Jeśli pojawią się bardzo utalentowane osoby, które bardzo lubią k-pop i chciałyby się w nim sprawdzić, dlaczego mamy im to zabraniać? Dla mnie wygląda to jak wpychanie muzyki w okowy, zabieranie swobody i radości z grania i śpiewania. Choć wiem, że Kaachi nie są zespołem najwyższej klasy, to dopóki nie robią nikomu krzywdy, mogą się nazywać nawet następcą Mozarta.