Po gigantycznym sukcesie albumu Harry’s House z 2022 roku, nagrodzonego Grammy i napędzanego przebojem As It Was, Harry Styles znalazł się w paradoksalnej sytuacji. Był jednocześnie jednym z największych popowych artystów świata i twórcą, który coraz bardziej oddalał się od typowego mainstreamowego popu.
Czteroletnia przerwa między płytami wypełniona była trasą koncertową, po której artysta wycofał się z życia publicznego i wrócił do studia. Efektem jest jego czwarty album studyjny Kiss All the Time. Disco, Occasionally, wydany 6 marca 2026 roku.
Produkcją ponownie zajęli się jego stali współpracownicy, Kid Harpoon i Tyler Johnson, a nagrania powstawały w Londynie i Berlinie – w studiach o legendarnym statusie jak Abbey Road czy Hansa.
W porównaniu z poprzednimi płytami Stylesa nowy album przesuwa akcenty stylistyczne. Debiutancki Harry Styles flirtował z klasycznym rockiem lat 70., Fine Line eksplorował barokowy pop i soft-rock, a Harry’s House przyniósł pastelowy synth-pop inspirowany latami 80.
Singiel Aperture pełni funkcję manifestu estetycznego płyty. Utwór opiera się na miękkiej linii syntezatora i pulsującym, ale nienachalnym rytmie. Drugi utwór, American Girls, jest jednym z bardziej gitarowych momentów albumu. W tle słychać arpeggiowane partie gitary i sprężysty bas przypominający indie-pop z przełomu lat 2000. i 2010.
Jeśli na płycie jest utwór, który rzeczywiście uzasadnia słowo „disco” w tytule, to Ready, Steady, Go!. Krótszy (niecałe trzy minuty) i bardziej dynamiczny, opiera się na rytmie inspirowanym klasycznym dance-popem. Are You Listening, Yet?, wprowadza wyraźny kontrast. Zbudowany jest niemal minimalistycznie, wokal Stylesa unosi się nad pulsującym syntezatorem i delikatną perkusją elektroniczną.
Środkowa część albumu spowalnia tempo. The Waiting Game to piosenka o zawieszeniu – emocjonalnym i życiowym. Najbardziej zagadkowy tytuł na płycie czyli Season 2 Weight Loss, kryje jedną z ciekawszych kompozycji. Piosenka brzmi jak nocna podróż: pulsujący bas, subtelny beat i falujące syntezatory. Tekst można interpretować jako metaforę transformacji – zmiany wizerunku, relacji lub samego siebie.
Coming Up Roses to jeden z najbardziej nastrojowych momentów albumu. Tytuł sugeruje optymizm („wszystko idzie dobrze”), ale muzyka brzmi raczej nostalgicznie. Dwa późniejsze utwory Pop i Dance No More, można czytać jako meta-komentarz do samego gatunku. Pop jest ironiczny: tytuł sugeruje wielki hit, ale sama piosenka jest zaskakująco powściągliwa. Dance No More z kolei brzmi jak melancholijne zakończenie imprezy – moment, w którym muzyka jeszcze gra, ale parkiet powoli pustoszeje. Album kończy się utworem Carla’s Song, jedną z najbardziej emocjonalnych kompozycji na płycie.
W wielu utworach słychać inspiracje sceną indie z przełomu lat 2000. i 2010. – rytmy przypominające parkietowe, ale melancholijne brzmienie zespołów w rodzaju LCD Soundsystem czy Phoenix. Wpływ tej estetyki na album był zresztą bezpośrednio wskazywany jako inspiracja twórcza.
Zarzutem wobec płyty jest jej umiarkowana dynamika. Wiele utworów rozwija się bardzo podobnie: zaczynają się delikatnie, utrzymują groove i kończą się bez wyraźnego finału. Pomimo „disco” w tytule album jest też zaskakująco spokojny i pozbawiony wielkich refrenów. Trzeba jednak oddać płycie jedno, produkcyjnie jest niezwykle spójna.
Kiss All The Time. Disco, Occasionally to najspokojniejsza i najbardziej introspektywna płyta w solowej dyskografii Harry’ego Stylesa. Album składa się z 12 utworów i trwa nieco ponad 43 minuty.
Artysta nie próbuje powtórzyć sukcesu stadionowego popu z poprzednich albumów. Zamiast tego tworzy płytę bardziej klubową, lecz paradoksalnie mniej taneczną. Styles coraz bardziej przypomina twórcę indie-popowego, który przypadkiem jest globalną gwiazdą. I choć ta transformacja bywa fascynująca, nie zawsze przekłada się na równie fascynującą muzykę.

3/5
Harry Styles – Kiss All The Time. Disco, Occasionally
2026, Sony Music Entertainment