Wczoraj objawienie polskiej sceny muzycznej – Sanah, wydała swój pierwszy długogrający album. Na dwupłytowym wydawnictwie zawarte zostały zarówno utwory już znane, jak i te całkowicie nowe, a także wielki hit ostatnich miesięcy – „Szampan”.

Ten ostatni według mnie, choć jest dobrym utworem, to jednak wyraźnie odstaje od stylistyki, dzięki której Sanah wyróżnia się na polskim rynku. 22-letnia wokalistka swoim aksamitnym, delikatnym wokalem czaruje w każdym utworze. Dodatkowo na początek „Królowej dram”, słyszymy także skrzypcowe partie w jej wykonaniu. Dzięki temu ci, którzy jeszcze tego nie wiedzieli, dowiadują się, że Zuzanna nie tylko ma piękny głos, ale też jest zdolną instrumentalistką.

Teksty, jak Sanah do tego nas przyzwyczaiła, opowiadają o miłości, relacjach i uczuciach, jakie im towarzyszą. Artystka łączy w nich styl i słowa nieco archaiczne z elementami języka młodzieżowego, a także potocznego.

Żaden z nowych utworów nie zawodzi. Z każdego biją emocje i wrażliwość Sanah. Warstwa muzyczna potrafi zaskoczyć już w „To ja a nie inna”. Melodia tu raz przyspiesza, innym razem zwalnia, zaś artystka radzi sobie wokalnie w każdej sytuacji, nie gubiąc swojego charakteru. Na płycie widzimy, że Zuzanna ma potencjał na prawdziwą gwiazdę, nie tylko jednego przeboju. Większość nowych utworów ma potencjał na podbój rozgłośni radiowych. Inaczej jest z „Pięknem tej niechcianej” i „Łezki me”, które niestety raczej z racji głęboko lirycznego brzmienia nie podbiją serc szerszej widowni. Choć osobiście chciałbym się mylić, bo te kompozycje trafiają w najczulsze punkty ludzkiej wrażliwości.

Przed wokalistką, jak i jej współpracownikami, stoi więc poważny dylemat w kwestii wyboru kolejnego singla. Czy ma się nim stać wspomniane już „To ja a nie inna”? Nieco żywsze, a wciąż utrzymane w duchu całej płyty „2/10”? „Sama” z prostym refrenem i zapadającym w pamięć wersem „Goodbye przyjaciele. Ups, ich tutaj nie ma”? A może „Oto cała ja”? Czy jednak swojego momentu chwały doczeka się któraś ze starszych (jak to brzmi, gdy mowa o zeszłym roku) piosenek?

Cieszy również to, że Zuzannie udało się na debiutancki album przemycić wśród nowości te nieco starsze utwory. Dzięki temu większa publika pozna wzruszające „Idź”, „Siebie zapytasz”, za sprawą którego sam trafiłem na Sanah lub „Cząstkę” coverowaną już przez Dawida Podsiadło na jednym z koncertów.

Płytę tę polecić mogę każdemu, nawet najbardziej wybrednemu słuchaczowi. Bowiem „Królowa dram” to coś, czego nie było moim zdaniem w polskim popie od dawna – płyta roku, a wręcz ostatnich kilku lat. Sanah już debiutem trafia u mnie bezapelacyjnie na pierwsze miejsce wśród żeńskich głosów młodego pokolenia w naszym kraju, jak również artystów z nurtu szeroko pojętej muzyki pop. Jak „Królowa dram” trafi do Was? O tym musicie przekonać się sami!