Przyznam szczerze, że po wydaniu pierwszego albumu Long Way Down miałem mieszane uczucia co do talentu i charyzmy Brytyjczyka. Śpiewał głównie smutne ballady o złamanym sercu…. Do czasu. Wszystko zmieniło się na początku czerwca, kiedy to po raz pierwszy miałem okazję przesłuchać w całości album Wrong Crowd.

Kiedy w 2013 r. Tom Odell został wyróżniony nagrodą BRIT Awards 2013, o tym młodym Brytyjczyku stało się bardzo głośno. Debiutancki singiel Another Love szturmem podbił światowe listy przebojów, a jego debiutancka płyta Long Way Down rozeszła się w ponad milionowym nakładzie na całym świecie, a w Polsce pokryła się złotem. Krążek został wydany 10 czerwca 2016 roku nakładem wytwórni RCA Records/Sony Music. Album zawiera 11 piosenek w wersji podstawowej i 15 w wersji deluxe.

Wrong Crowd znacznie różni się od debiutanckiego albumu – co mnie bardzo cieszy. Jak mówi artysta: „Chciałem, aby piosenki brzmiały wzniośle i dramatycznie; dużo smyków oraz melodii, które jeszcze bardziej podkreślają muzykalność tych utworów, niczego nie hamując”. I tak jest. Już od pierwszej kompozycji możemy usłyszeć nowe, dojrzalsze oblicze Brytyjczyka. Utwory są dość szybkie, dynamiczne co nie oznacza, że brak na niej spokojniejszych kawałów.

Całość rozpoczyna tytułowa kompozycja, która równocześnie jest pierwszym singlem. Mowa oczywiście o utworze Wrong Crowd. Zaraz po nim na albumie pojawia się Magnetised. Obie kompozycje rozpoczynają się dość spokojnie, jednak zmienia się to w refrenach. Za sprawą idealnie połączonej perkusji w Magnetised utwór szybko wpada w ucho. Bądźmy pewni, zostanie tam na długo. Concrete nieco spokojniejszy od poprzednich kawałków. Oprócz wyraźnych instrumentów słyszymy w nim też piękne chórki, które nadają niesamowity klimat całości. Still Getting Used to Being on My Own dynamiczny refren z pięknym wokalem Odella oraz wplecioną w to perkusją i pianinem. Tanecznym jest za to kawałek Silhouette z ciekawą orkiestrą na samym początku. Zmienia się to w okolicach czterdziestej sekundy i pozostaje takie do końca. Z kolei Here I Am, może być przykładem na to jak klaskanie w połączeniu z pięknym wokalem, mogą zbudować cały utwór, zostać singlem i zdobyć szczyty list przebojów.

Sparrow z pięknymi wokalnymi harmoniami i świetną produkcją. Zaciekawił mnie bardzo utwór Daddy z głośnymi gitarami, drapieżnym głosem i niezwykłą charyzmą. Utwór zdecydowanie odbiega od reszty na Wrong Crowd i dodaje mocnego pazura całej płycie. Podczas przesłuchania płyty w ucho wpadają też takie kompozycje jak Entertainment, który pojawił się na wersji deluxe, Jealousy z delikatnym początkiem oraz Silhouette, który mógłby zostać singlem.

Jak można podsumować cały album? Wrong Crowd to niemal idealna druga płyta pokazująca inną – lepszą – stronę debiutu sprzed trzech lat. Tom udowadnia, że nie jest tylko młodym chłopcem śpiewającym jedynie smutne piosenki o złamanym sercu. Na wydanym niespełna miesiąc albumie artysta pokazuje nam, iż temat złamanego serca może ubrać w 11 pięknie napisanych i skomponowanych utworów. Mimo różnicy pomiędzy Long Way Down a Wrong Crowd Brytyjczyk nie zrezygnował z tworzenia ballad, co pokazuje kończący wersje podstawową utwór Somehow, ale potrafi też zaskoczyć nas nowymi brzmieniami. Wrong Crowd to w pełni różnorodna, ambitna, kolorowa, pełna świetnych melodii i kompozycji płyta. Materiał, który z pewnością zaintryguje miliony słuchaczy na całym świecie, a na koncertach zgromadzi tysiące widzów.