Tej pani nikomu nie trzeba przedstawiać – poruszający głos, rustykalne wcielenia na scenie. Podczas jej koncertów dzieje się magia a widownia podczas spektaklu dzieli się na team brokat oraz team wianki. Florence jest na scenie królową – jest jakby urodzona na niej – tworzy to miejsce tak jak tworzy się dom. Pytanie do Was drodzy fani, stali bywalcy koncertów czy także Ci, którzy znają koncerty Florence and The Machine tylko z zapisów na najpopularniejszym serwisie wideo…czy pomyślelibyście kiedyś jaki lęk budzi się w tej artystce na chwilę przed trasą koncertową? Finalne odliczanie i Flo staje się…panikarą!

W najnowszym wywiadzie dla ES Magazine ujawnia, że kiedy tylko rozpisywane są daty koncertów, wpada w dziwny obłęd żeby w miarę upływu czasu nakręcić się coraz bardziej i wpaść w ‚rytm trasy’. Artystka wspomina, że potrafi późno w nocy dzwonić do swojego managera, ‚zapewniając’ za każdym razem, że to ta i właśnie ta trasa koncertowa będzię tą ostatnią w jej karierze (świetnie, że czasem artyści bywają niesłowni, dzięki Flo!)
Trasa uzależnia a samo nastawienie artystki zmienia się podczas niej jak w kalejdoskopie – Pierwsze tygodnie przerażają, zastanawiam się na ile stabilny jest ten tryb życia. Kolejne tygodnie rodzą w twojej głowie chęć na więcej i zastanawiasz się kiedy znowu zagrasz! – tłumaczy wokalistka. Dodatkowo pomimo spektakularnych ujęć, które po zakończeniu trasy cieszą nasze oczy, artystka nie przepada za błyskiem fleszy – Za każdym razem, kiedy publikowane są zdjęcia przeżywam atak paniki. To trudne, ponieważ potrzebuję dużo czasu i spokoju, aby nie zostać ‚odsłoniętym’.

2014 rok był dla Welch przełomowy – to wtedy zdecydowała się odstawić alkohol oraz przestała zażywać narkotyki. Otworzyła się i podzieliła tymi doświadczeniami przy okazji promowania albumu High As Hope. Jak stwierdzi dalej – Znakomita większość rzeczy, która mnie otacza jest nieporównywalnie lepsza od picia, jednak ciężko być jedną z niewielu niepijących osób podczas dużej trasy. Dodała też, że siłą napędową, która ratuje ją na koncertach są przede wszystkim ludzie. Napędzajmy zatem Flo do tworzenia pięknych rzeczy!

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat początków kariery, przeszłości artystki i jej codziennych inspiracji polecam Wam książkę Florence and The Machine. Głos Wszechmogący autorstwa Zoe Howe.

K.