Mery Spolsky prezentuje teledysk do trzeciego singla promującego jej drugi album Dekalog Spolsky.

Mazowiecka kiecka to słodko-gorzka opowieść o rzucaniu się w wir imprez… czasem bezmyślnych. Zdjęcia do teledysku powstały kiedy kluby na ulicy Mazowieckiej były jeszcze pełne – dzisiaj artystka namawia swoich fanów do stworzenia imprezowej atmosfery w swoich domach. 

Kiedy „miasto czuje jedenastą”, ja siedzę w domu i piszę piosenki. Tak wyglądał czas kiedy pracowałam nad płytą „DEKALOG SPOLSKY” i każdy piątek spędzałam w studio. Obok była ulica Mazowiecka, która słynie w Warszawie z lanserskich dyskotek. Wychodziłam tam na odświeżający spacer i lubiłam podglądać pijanych ludzi. Czułam, że doznaję ulgi, bo to nie ja dzisiaj skończę w taksówce z „tym panem, co wozi nad ranem spłukane trupy, co siedzą jak słupy”. Dlatego refren piosenki jest dwuznaczny i z jednej strony traktuje ulicę Mazowiecką jako imprezową ucieczkę od problemów, a z drugiej jako przestrogę, żeby nie tracić czasu na bezmyślne imprezy. Piosenka przynależy do pierwszego punktu z mojego „Dekalogu Spolsky”: „nie będziesz mieć imprez zbędnych przed mną”. W teledysku wcielam się w domową Mery, która szuka inspiracji i weny twórczej, ale jednocześnie chciałaby trochę zaszaleć. Jest kolorowo i dyskotekowo, jednak domowo, bo „mój target to czerwony karpet”, ale „z dziurawych skarpet” – do czego i Was namawiam!” – mówi Mery