Tak, w tym przypadku ewidentnie ma co najmniej 3. 3 główne – Bela Komoszyńska, Tomasz Dąbrowski, Piotr Blak. Dodajmy do tego odpowiedzialnego za produkcję Marka Dziedzica, miksującego magika zza wielkiej wody czy też wtórujący w niektórych utworach kwartet smyczkowy i powoli jak zza mgły wyłania nam się obraz a raczej dźwięk nowej płyty zespołu Sorry Boys o pięknym i ‘prostym’ tytule Miłość.

Ale od początku…Piękna fasada kamienicy pod adresem 22. Mieści się tam Studio U22, kolebka kameralnych, intymnych koncertów i musicie mi uwierzyć że te mury słyszały już nie jeden rodzący się czy też dojrzewający talent. To właśnie w jej bramie umówiona jestem z muzycznie zwariowanym duetem JJ – Justyna & Joanna. Czyli autorka bloga Towarzyska i matka chrzestna duetu Pomponika (mała dygresja – sprawdźcie!). Po drodze na górę widzimy znajome twarze – zarówno znajomi z planu teledysku Jesteś pragnieniem jak też często widywany w towarzystwie zespołu Ralph Kamiński.
Kiedy już minęłyśmy z dziewczynami korytarz pełen czerwonych świec i sercowych balonów unoszących się pod sufitem – weszłyśmy do małej sali pełnej ludzie, gdzie na środku znajdowała się wyeksponowana ona – nowa płyta zespołu.
Całość spotkania prowadzi Piotr Welc – na co dzień prezes Digital Open Group – po godzinach miłośnik dobrego brzmienia. Przedpremierowy wieczór odsłuchowy został zgrabnie podzielony na dwie części: zaspokajającą ciekawość słowno – muzyczną oraz tę już stricte dla ucha.  Ciekawe rozwiązania warto powielać więc i ja uczynię to samo…
Krótki wstęp Piotra – podziękowania dla Związku Producentów Audio – Video, przypomnienie pierwszego koncertu, który otworzył cały cykl Piątek z nową muzyką (w roli głównej raczkujący muzycznie wtedy Kortez) oraz zaznaczenie faktu, że będziemy dzisiaj uczestniczyli w okrągłym – 100 tnym już ‘odcinku’ tej muzycznej uczty. Za chwilę na welurowej, starodawnej kanapie zasiądzie zespół. Będzie przeplatanka: pytania
i odpowiedzi. Odpowiedzi i dźwięki.

Jesteście ciekawi kim jest Bibi i jaki miała wpływ na ostateczny kształt płyty? Jaki jest największy sekret w tworzeniu muzyki oraz jaki producent gitar został jest tym najbardziej lubianym przez Piotra? Zapraszam zatem na małą podróż po świecie inspiracji i interpretacji najnowszego krążka zespołu. I nie chodzi o interpretacje utworów, które często możecie znaleźć w moich relacjach ale o szczyptę ‘sekretów’, które być może rzucą inne światło na Miłość i dopełnią jej wyrazu. Jest piękne popołudnie gdzieś w domku nad Narwią. Studio nagrań. Dom rodzinny…tak tworzy się historia…

To co najważniejsze

Rodzina. Widzimy od razu, gdy tylko weszli ,że są zgrani. Zgrani muzycznie, charakterami oraz jak się za chwilę okaże także poczuciem humoru. Kiedy niedawno facebookowy profil zespołu ujrzały zdjęcia maleńkiej córeczki Beli i Tomka nie mogło zabraknąć pytania – Jak
i czy macierzyństwo Beli wpłynęło muzykę zespołu, wyraz płyty oraz na nią samą. Jak powiedziała sama zainteresowana , nie zauważyła zmian w swoim charakterze, twierdząc że zawsze była taka jak jest teraz. Jednocześnie potwierdzając niesamowitość tego stanu – jest to bowiem dla Artystki dopełnienie dotychczasowego życia.
Ja jednak odnoszę wrażenie – podobnie za słowami prowadzącego spotkanie – że coś nowego się wydobyło z tej lekkiej, artystycznej duszy. Nie chodzi o porównanie do brzmienia wcześniejszych albumów (dla mnie każdy to osobny rozdział i spójna całość),
ale o ewolucję w jego ramach. Głos Beli to nie tylko romantyczna ballada w klimacie boho ale także ostrzejszy głos silnej kobiety. A przecież macierzyństwo czy chcemy tego czy nie jest właśnie niejaką próbą siły i zasmakowaniem czegoś nowego. I taka właśnie będzie ta płyta – jeśli kochanie zespół, pokochacie go na nowo – nową miłością. Tomek wspomina teraz, że dla niego najważniejsze  jest żeby tworzyć to co się samemu chciało by usłyszeć
a więc robić to co się w życiu kocha najbardziej. Brzmi jak stara, utarta prawda? Jakże wszyscy do tego dążymy a więc coś w tym ewidentnie być musi! Rozbrzmiewa tytułowe nagranie ‘ Milosc’. Przygasa światło, rozpływamy się w dźwiękach…


Musiała do tego dojrzeć

Piosenka numer dwa – Absolutnie, Absolutnie. Dwa bo jako druga została ukazana szerszej, radiowej jeszcze publiczności. Tomek wyznał, że ta piosenka była napisana dużo wcześniej, jednak znalazła swoje miejsce dopiero na 4 studyjnym albumie zespołu. Głos Beli jest tu pełen głębi i niesamowitej magii – brzmi zupełnie inaczej niż dotychczas przyzwyczaiła nas do tego wokalistka. Ale jak sami się dowiecie raz na zachód, raz na wschód…Dla mnie to utwór o cierpliwości, zmienności losu ludzkiego i całej palety odczuć których doświadczamy jako ludzie. Ważne żeby w tym wszystkim być i trwać ze sobą i z drugą osobą.
Nie odpuszczajcie!

Brzmi znajomo!

Ci, który znają premierowy singiel Jesteś pragnieniem a także jego teledysk z pewnością przeżyją małe deja vu. Refren jednego z utworów jest zbudowany bowiem na słowach odczytywanych z małej karteczki, która zostaje podana Beli przez starszego pana, bohatera klipu. Jest tu gwieździsta noc, płonąca miłość i ufność na znalezienie kogoś kto nasze życie rozświetli. Sam utwór Jesteś pragnieniem został napisany jako pokłosie filmu Luca Guadagnino pt. Nienasyceni – jeśli zatem jesteście ciekawi co poruszyło Belę i Tomka przy powstawaniu tego utworu – koniecznie sięgnijcie po trylogię pożądania.

To ile strun miała ta gitara?

Niezależnie czy myli Wam się gitara elektryczna z basową a fortepian z pianinem – będąc na koncertach Sorry Boys nie można nie zauważyć obecnej na scenie mnogości instrumentów o różnorakim brzmieniu. I tak pada pytanie – To ile nowych zostało zakupionych ‘ na potrzeby’ nagrywania nowej płyty? Tomek dokupił tylko najpotrzebniejsze – harfę i cymbałki. Podczas gdy Piotrek dorwał a właściwie wyrwał z rąk szalenie bogatego poławiacza diamentów 12 – strunowe cudo. Wiekowe, bo z XVIII wieku. Nówka sztuka.
A i tak najlepsze są Gretsche i już! Osobiście zgadzam się ze stwierdzeniem, że ich dźwięk urzeka. White Falcon najlepszym tego przykładem.
Tomek dodał też że jako zespół starają się pomimo zwiększającej się ilości instrumentów, lepiej selekcjonować swoje nagrania i umieszczać na finalnej wersji najlepszą próbkę.

Piosenka z historią w tle
. A tłem jest warszawskie niebo.

Warszawa czeka. Tak, mam to szczęście że moje okna wychodzą na widok horyzontu. Przepięknej linii panoramy warszawy – mówi Bela. Ja śpiewam w przestrzeń a wiecie ważne jest to żeby śpiewać w konkretną przestrzeń. Kiedy Piotr zwrócił uwagę, że temat Warszawy nie jest obcy twórczości zespołu i niejako jest łącznikiem , który spaja wszystkie płyty, Bela przyznaje że to miasto ją urzeka. Jest silna jak kobieta ale dużo w niej nieszczęścia i nostalgii, krwawych łez – myślę że jest to niejako związane z jej historią, niełatwą i brutalną.

Jest w nim cały świat. Mój świat. Nasz świat.

Utwór W brzuchu Buddy. Historia powstania utworu rozpoczęła się po koncercie w barze Fat Buddha kiedy Bela w żartobliwy sposób porównała swój stan błogosławiony do posążku uśmiechniętego bóstwa. Słyszymy że jest w nim zawarty cały świat i błękit nieba. Dla Beli i Tomka od poza światem muzycznym istnieje także drugi , który od niedawna poszerzył swoje horyzonty. Nowa cząstka dała początek dla morza inspiracji i nowej energii – tak, mowa o Bibi czyli małej Biance. Tomek śmiał się że od teraz oprócz masy instrumentów muszą dodatkowo rozkładać cały majdan małej ale fakt, że córka towarzyszy im podczas nagrań jest czymś nowym i niesamowitym.

Kobiety mają głos

Niespodzianka i gość specjalny na płycie. Mocny wokali i delikatne wibracje – to Kayah i jej temperament ukazany w piosence Carmen. Bela zaprosiła artystkę do współpracy podczas festiwalu Cały Kazio poświęconego Marii Czubaszek. To wspaniała kobieta o pięknym charakterze…od razu wiedziałam że chce ją do tej piosenki! Wiecie ona ma tyle temperamentu że mogłaby tańczyć flamenco! – wspomina Bela.

Część druga czyli kameralnie. Koncertowo. Premierowo.
Cierpliwości – uruchom wyobraźnię!

K.