Za sprawą FONOBO Label na polskim rynku pojawia się kolejne warte uwagi nazwisko.

Znana z projektu FONOBO Pitcher dedykowanego artystom młodym, rozpoczynającym swą karierę muzyczną Faustyna Maciejczuk wydała pierwszą własną EPkę. Słowo „własną” jest w tym przypadku znaczące. Faustyna zadbała bowiem na „Przebudzeniu” nie tylko o warstwę wokalną, ale też zarówno napisała teksty, jak i muzykę do wszystkich utworów.

Największym minusem „Przebudzenia” jest fakt, że większość utworów została zaprezentowana słuchaczom już przed oficjalną premierą płyty. Na minialbumie znajduje się łącznie 6 piosenek. Całkowicie nowe okazały się jedynie dwa kawałki: „Krążę” oraz „Zagrajmy”.

Słuchając tej szóstki potwierdza się to, co widać było już po udostępnianych wcześniej kawałkach – Faustyna ciągle się rozwija. Jej debiutancki singiel, trzecia w kolejności kompozycja z „Przebudzenia”, czyli „W mojej głowie” uważam za zdecydowanie najsłabszy punkt twórczości tej dobrze rokującej artystki. Jego refren zakrawa wręcz o infantylizm, ale…. Kolejne udostępniane przez Faustę utwory pokazują jej możliwości. „Czas” czy przede wszystkim „Po burzy” oraz świeżynka z EPki „Zagrajmy” udowadniają na wszystkich płaszczyznach (tekstowo, wokalnie i kompozycjami) talent wokalistki.

Jako tekściarka Faustyna ma tendencję kierowania swoich słów do drugiej osoby. Dzięki temu drobnemu zabiegowi słuchacz może jeszcze bardziej wejść w jej świat. „Po burzy” może być zatem pokrzepieniem w gorszych momentach. Niemniej w innych utworach, również zastosowano ten manewr. „Chwile” mówią o dylematach związanych z miłością: z jednej strony marzeniu o niej, z drugiej o braku pewności czy można nią nazwać uczucie, jakie towarzyszy artystce. W „Krążę” zaś mamy do czynienia z chęcią oderwania się od zmartwień i oczekiwań innych ludzi, podszytą brakiem konkretnych planów.

Dla tych, którym spodoba się muzyka Faustyny mam dobrą wiadomość – wokalistka nie kryje, że przymierza się do prezentacji kolejnych piosenek, a także wydania płyty długogrającej.