15 lutego swoją premierę miał album „Za niebawem” grupy Voo Voo. Po ostatnim zaskakującym krążku pt.: „7” zostaje przekonanie, że nie wiemy czego się spodziewać. Jak będzie tym razem? Czym znowu zaskoczy nas Wojciech Waglewski i spółka?

Pierwszy singiel Się poruszam, wydaje się być doskonałym ruchem wykonanym w odpowiednim czasie, adekwatnym do czasów w jakich żyjemy.  Niespełna trzy tygodnie minęły od premiery, a utwór spotkał się ze sporym zainteresowaniem.

Co do samej płyty:

Płytę rozpoczynamy utworem Niespiesznie. I tak jak mówi tytuł poruszamy się w tej powolnej stylistyce, niczym przy porannym wstawaniu z łóżka. Utwór ten jest podzielony na dwie części, pierwsza z wokalem, a druga instrumentalna: powolna, wręcz mozolna. I w tej drugiej instrumentalnej części słyszymy nieśpieszne zawodzące jazzujące wariacje saksofonu Mateusza Pospieszalskiego na tle innych instrumentów. Pod względem całości materiału utwór nie należy do najprzystępniejszych porównując z resztą płyty. Nieprzyzwyczajeni do takich długich form jednak niech się nie zrażają, bo płyta jest bardzo zróżnicowana. Ciekawym zabiegiem jest zastosowanie na koniec utworu tematu granego na klawiszach – zwiastującego nam następny numer.

Takie tam już wprowadza nas w zgoła inne tempo, tak jak w pierwszym utworze tu także słychać elektroniczne brzmienia na początku utworu, a na to nałożony iście funkowy groove, do którego dołącza mięsisty bas. Tutaj zdecydowanie została zastosowana forma bardziej piosenkowa, której bardzo dobrze się słucha. Mamy tutaj chwytliwy temat, który się powtarza w tym tanecznym klimacie. Wojciech Waglewski pod względem wokalnym i tekstowym jest nadal w formie. Jest bardzo dobrze. Gościnnie w refrenie słyszymy głosy Anny, Natalii i Pauliny Przybysz, które się wkomponowują wyśmienicie i są świetnym dopełnieniem całej formy. Te trzy kobiece głosy możemy usłyszeć w utworze ostatnim Z ostatniej chwili (co trzeba przyznać zostało zrobione w iście gospelowym stylu). W utworze Takie tam również mamy tzw. przedłużenie, bowiem w drugiej części chłopaki z zespołu pozwolili się nieco zabawić tą ułożoną formą i poddali się improwizacji aż miło.
Po cichu liczę, że będzie to singiel nr 2.

Słychać, że zespół dużo czerpie z tego co muzyka nam już dała i inspiruje się wieloma miejscami – ale jednocześnie transponują to na swój własny styl, nie ma kopiowania – to jest Voo Voo jedyne w swoim rodzaju. W kawałku Przybysze słychać bluesowy klimat rodem z westernu, w utworze Nocą można usłyszeć grupę The Clash, w Się poruszam 2 słychać z kolei afrykańskie inspiracje.

Moje serce natomiast skradł utwór Nieud, wydawałoby się prosta ballada, z prostą linią melodyczną, ale ja w tej prostocie wyczuwam wiele pokładów emocji. Usłyszawszy wersję koncertową stwierdzam, że utwór wykonany na żywo zyskuje w moich uszach o wiele bardziej. Karim Martusewicz z Michałem Bryndalem tworzą jeden organizm, Mateusz Pospieszalski tworzy niebosiężne improwizacje nie tylko na saksofonie i klawiszach, ale i głosem, w wyżej wspomnianym utworze w wersji live, tworzy przepiękne harmoniczne głosy, a do tego używa loopera. No i sam Wojciech Waglewski, czyli klasa sama w sobie.

Zachęcam wszystkich do przekonania się na własnej skórze i skosztowania tego materiału na żywo, bowiem to zupełnie inna odsłona płyty, a zespół się nie starzeje – bynajmniej nie w dźwiękach.