Dziś swoją premierę ma 12. studyjny album indie rockowej grupy Car Seat Headrest. Krążek Making A Door Less Open zawiera 11 utworów i został wydany przez wytwórnię Matador Records.

„Mam dobrą i złą wiadomość. Którą powiedzieć pierwszą?”. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu usłyszał taki wstęp w różnego rodzaju sytuacjach. Zawsze jako pierwszą wybieram gorszą opcję… dlatego od niej zacznę.

Próbowanie nowych rzeczy w muzyce, czy ogólnie w twórczości, zawsze popieram. Jestem za muzyką eksperymentalną, tworzeniem interesujących brzmień, odkrywaniem ciekawych barw, szukaniem swojego nowego, artystycznego, wewnętrznego świata. Łączenie nowo odkrytych muzycznych sfer powinno być jednak ostrożne – należałoby badać, które płaszczyzny w połączeniu ze sobą nie tworzą wytworu karykaturalnego.

Niestety, takim… zjawiskiem jest dla mnie Making A Door Less Open. Zdecydowana większość utworów sprawia, że mój umysł intensywnie pragnie uwolnić się od bombardujących go, połączonych randomowo, eksperymentalnych brzmień. Eksperymentalnych dla twórczości Car Seat Headrest, ponieważ zawartość płyty różni się od wcześniejszego ich stylu. Oczywiście, musiała znaleźć się przynajmniej jedna piosenka, która nie będzie… tym, czym są pozostałe. Ku mojej uldze, wśród 11 tracków znalazły się dwa, no dobrze – trzy, które pozwalają na dłuższe słuchanie. Na nich się skupmy.

Pierwszą wyróżnioną jest Martin. Utwór rozpoczyna w szybkim tempie gitara, do której po chwili dołącza perkusja. Piosenka energiczna, rytmiczna, wpadająca w ucho, idealna do letnich road tripów. Wakacyjnego klimatu dodają również solowe wstawki trąbki, która miejscami rozbrzmiewa w tle, przykryta pozostałymi dźwiękami.

W przyjemny, spokojny świat przenosi What’s With You Lately. Akustyczny utwór śpiewa nie frontman i główny wokalista, Will Toledo, lecz gitarzysta i wokalista wspomagający – Ethan Ives. Niestety, tak dobry kawałek jest najkrótszym z całej płyty, bo trwa zaledwie 1:35.

Life Worth Missing (jak można domyślić się po samym tytule) to piosenka optymistyczna i motywująca. Podnoszące na duchu tony oraz wokal Willa Toledo, który przynosi umocnienie i porusza w człowieku głębokie struny, budząc nadzieję. Utwór traktuje o miłości, marzeniach, doświadczaniu porażek i cierpień, podnoszeniu się z upadków.

Reszta utworów, które zachęcają swoim początkiem – zniechęcają dalszą częścią (np. Hollywood). Te, które po słabszym wstępie okazują się interesujące, rozczarowują niepasującymi wstawkami (Deadlines (Hostile) czy There Must Be More Than Blood). Z całości największym plusem są wokale. Głos Willa Toledo sprawia wrażenie zniechęconego i znudzonego życiem, dzięki czemu wprowadza pewnego rodzaju jakość typową dla indie rocka. Niestety, tak dobrą rzecz tłamszą plastry eksperymentalnych brzmień zupełnie „od czapy”. Gdyby przysiąść do Making A Door Less Open w poszukiwaniu inspirujących, nowych muzycznych przestrzeni, z pewnością jakieś by się znalazło. Byłyby to jednak wyrywki z większości piosenek, pojedyncze płaszczyzny brzmieniowe, które akurat w danym momencie zaciekawiły. Razem ze sobą nie dają satysfakcjonującego efektu. Może gdyby były w innej kompilacji…?

Album całościowo nie inspiruje, ponieważ tej całości mocno tutaj brakuje. Brakuje skondensowania, nici, która łączyłaby kolejne piosenki, budując historię, malując obraz czy po prostu tworząc grupę utworów o wspólnym elemencie. Chciałabym nazwać ten album przynajmniej kolażem, ale nawet w kolażowym mixie elementów dostrzegalny jest jakiś zamysł, którego w 12. płycie CSH niestety nie potrafię zauważyć.

Zapraszamy do odsłuchu Making A Door Less Open w serwisie Tidal i dzielenia się wrażeniami!